Pasztecik kocham od dziecka. Niestety, odkąd poczytałam, co wchodzi w skład kupnego pasztetu, moja miłość stała się czysto platoniczna. Związek nieskonsumowany ;)
Aż do czasu, gdy postanowiłam sama wyrabiać ten specjał zapewniając sobie maksymalną kontrolę nad procesem.
Dlatego dziś przepis na pasztet - jest pyszny, udaje się za każdym razem, długo się trzyma, idealnie poddaje mrożeniu i niczego nie można mu zarzucić.
Jedynie za pierwszym razem, jako tzw "francuski piesek" zrobiłam pasztet z samych tylko szynek skutecznie usuwając wszelki tłuszcz. Efekt był mało pasztetowaty i odtąd dodaję, zgodnie z przepisem, boczek i mięsko mniej eleganckie.
A zatem potrzebne będą:
- pół kilo wieprzowiny (np. karczku)
- pół kilo wołowiny (np. antrykotu)
- pół kilo boczku
- pół kilo drobiowej lub wieprzowej wątróbki
- 2 bułki kajzerki
- 3 jajka
- 2-3 marchewki
- 2 cebule
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa
- kilka ziarnek ziela angielskiego i 5-6 listków laurowych
Uwaga: posiadacze psów i/lub kotów muszą liczyć się w trakcie przygotowywania mięsa z miauczeniem, poszczekiwaniem, błagalnym spojrzeniem i innym chwytającym za serce "arsenałem".
Umyte mięso kroimy w grubą kostkę. Wieprzowinę, wołowinę i boczek smażymy w głębokim garnku. Dodajemy po chwili 1 litr wody i pokrojone w kostkę warzywa. Do tego wrzucamy listki laurowe i ziele angielskie. Gotujemy pod przykryciem 40-50 minut. Następnie dodajemy wątróbkę i znowu trzymamy na ogniu kwadransik. Potem gasimy gaz i cierpliwie czekamy aż wszystko ostygnie. Wyławiamy zawartość a do rosołu wrzucamy bułeczki, żeby się trochę "napiły".
Wyłowione mięso, warzywa i bułeczki mielimy dwukrotnie oraz przyprawiamy solą (ja daję 2 płaskie łyżki), pieprzem i gałką muszkatołową. Wbijamy jajka i mieszamy całość. Wykładamy papkę do dużej keksówki (stąd XXL)i wkładamy na godzinę do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
A potem jemy, dzielimy się z bliskimi, mrozimy i na różne sposoby próbujemy się pozbyć giganta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz