Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ceramika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ceramika. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 stycznia 2017
Markery do porcelany - pierwsze próby
W Boże Narodzenie w jednym z prezentów pod choinką znalazłam trzy markery do porcelany: srebrny, granatowy i czerwony. A kilka dni temu postanowiłam dokonać pierwszej próby "malarskiej". Miałam w domu całkiem biały dzbanek, dokupiłam w Pepco kilka białych kubeczków i spróbowałam. Maluje się bardzo prosto, Trzeba uważać, bo flamaster szybko zasycha, więc gdyby coś się nie udało lepiej nie zwlekać ze zmazaniem. Trochę jeszcze nie obczaiłam, jak trzeba dociskać flamaster. Bez dociskania kolor wychodzi dość blado (stąd tak różne odcienie srebra), a po dociśnięciu kolor jest ciemniejszy ale na końcu kreski zostaje kropeczka.
Po czterech godzinach schnięcia kubki powinno się wsadzić na półtorej godziny do piekarnika, żeby rysunek się utrwalił. Zachęciłam się, będę próbować jeszcze!
Tymczasem prezentuję Wam moje pierwsze "wypociny". Seria serduszkowa, każda rzecz udekorowana trochę inaczej ale tworzą miłą dla oka całość. Kawka już dziś wypita była z tych tu kubeczków :)
Kubek z drzewem i jabłkami:
I jeszcze coś dla dziecka: po jednej stronie kot a po drugiej budka:
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Lampka self-made + pierwsza próba z farbą kredową
Odważyłam się! Na razie na małej formie, ale i tak jestem z siebie dumna. Ze dwa miesiące temu, jak nie więcej kupiłam pierwszą puszkę farby kredowej. Obiektem zmiany miała być komoda w sypialni. Niestety, im więcej czasu mijało, tym bardziej zaczynałam wątpić czy to dobry pomysł. Bałam się ryzyka. Wczoraj wpadłam na pomysł, że można spróbować popracować z tą farbą na czymś mniejszym i tym samym ewentualnie "popsuć" coś, na czym mniej mi zależy.
I tak, niemal z resztek, powstała miętowa lampka. Niemal z resztek, bo klosze kupiłam już bardzo dawno temu, ale mi do czegoś tam nie pasowały i sobie samotnie leżały. Podstawę lampy zrobiłam kilka lat temu z gliny, ale z biegiem czasu dziwnie się odbarwiła i nie mogłam jej używać. A oprawkę z żarówką i kabelkiem ocaliłam z połamanej lampy dziecka, która szła na wyrzucenie.
I tak oto powstała baaaaardzo niedroga, ręcznie robiona lampka z miętową farbą kredową na wierzchu. Jak to mówiła moja pani z fizyki (po rozpisaniu wzoru na dwóch tablicach, he, he) - Ot, i cała filozofia!
środa, 20 maja 2015
Sowia rodzinka i ... wyniki rozdawajki
Dziś mamy dość deszczowy dzień we Wrocławiu. Ale to dobrze, bo ziemia jest sucha jak pieprz i rośliny ledwie zipią. Gorzej, że moja córcia jest właśnie w Karkonoszach na wycieczce a tam ma być ulewnie. Pewnie wróci przeziębiona ale szczęśliwa.
A pod jej nieobecność sfotografowałam glinianą sowią rodzinę, którą właśnie moja mała zrobiła (może nie taka mała, bo lat 10). Mama sowa i sowa-córeczka zawisły na naszym tarasie. Na sznureczkach dyndają im sowie nóżki. Miło mi się na nie patrzy.
W głowie mojej córeczki wszystko jest tak prosto poukładane - jeśli robi dwie rzeczy to będzie to mama i dziecko, jeśli zrobi lub rysuje więcej postaci to od razu będzie ich czworo jak w naszym domu. A najbardziej wzrusza mnie, że kiedy widzi dwa ptaszki czy dwa pieski to mówi - "Patrz, małżeństwo!". Oby jak najdłużej została w niej taka wiara w rodzinę!
Kochane, skończył się czas przeznaczony na moją rozdawajkę. Cieszę się, że wśród zapisanych pojawiły się zupełnie nowe osoby - gorąco Was witam i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej. Najgoręcej dziękuję tym, którzy są ze mną od zawsze. Każdy Wasz komentarz cieszy mnie ogromnie. Fajnie, że gdzieś tam jesteście i choć się nie widzimy, znamy się nie najgorzej. :)
Dziękuję też za wszystkie wspaniałe przepisy na warzywka - wypróbowuję je po kolei!
No ale do sedna! Moje wiosenne ogrodnicze niespodzianki powędrują do:
Ale przygotowałam też nagrodę pocieszajkę-niespodziankę. I ta powędruje do:
Bardzo Wam gratuluję i czekam na adresy wysyłkowe. Przyślijcie je na adres: aldikaldi@gmail.com
A tym, którym się nie udało powiem na pociechę, że za parę dni znów ogłoszę zabawę. :)
czwartek, 9 kwietnia 2015
Gliniane podstawki pod garnek
Oj, dawno mnie tu nie było. Dopadł mnie taki leń, że nie wiem, kiedy się pozbieram. To chyba unikalne połączenie przesilenia, przejedzenia i starości! W domu pełno mam rzeczy "prawie" skończonych - zatapicerowany fotel który trzeba tylko umocować do stelażu, zafastrygowane poduszki które trzeba tylko przeszyć, upleciony wianek który trzeba tylko ozdobić. I to "tylko" mnie przerasta! Co robić, poradźcie! Kawa nie pomaga, żeń-szeń też nie bardzo. Jak się zebrać w sobie i w końcu zamiast marzyć i planować, zakasać rękawy i zabrać się do pracy?
Z nielicznych prac, które udało mi się doprowadzić do końca, prezentuję dziś gliniane podstawki pod garnek w kształcie precli. Jeden duży precel i trzy małe fajnie sprawdzają się w swojej roli i cieszę się, że wpadłam na ten pomysł. Lubię glinę, co poradzić. (Od razu powiem w tajemnicy, że szykuję właśnie nowe Candy, gdzie będzie też coś glinianego).
środa, 11 lutego 2015
Chwile ze słońcem
Od czasu do czasu w okno zaświeci słońce. Ptaki zaczynają wtedy nerwowo szczebiotać i skakać po gałązkach. Dwa już nawet zaglądały do naszej budki lęgowej. Czy to znaczy, że już wkrótce przyjdzie wiosna? Oby tak! Tymczasem, dla wszystkich którym słońca brak - rzut okiem na moje gliniane na pociechę. Nie chowa się za chmurą, jest na swoim miejscu bez względu na aurę.
wtorek, 25 listopada 2014
Dzikie stada łosi
W zeszłym roku moje dzieciaki przygotowały na zajęciach z ceramiki całe tuziny łosi, bałwanków i aniołów. Niestety, udało nam się je odebrać dopiero po Nowym Roku i cały 2014 przeleżały w piwnicy czekając na swoją kolej. Zapomniałam już nawet o nich, ale natknęłam się na nie przypadkiem szukając dekoracji adwentowych. Odkurzyłam, zawiesiłam na sznurkach i ozdobiłam gdzie-niegdzie lakierem do paznokci. Zawisną przy tegorocznych paczkach bożonarodzeniowych.
środa, 9 kwietnia 2014
Królicza rodzinka
Na nasz stół wjechał dziś królik, a raczej cztery króliki - cała rodzinka. Rodzinkę do życia powołała moja córcia. Wszystkie cztery zwierzaki zrobione są z gliny pokrytej, lepiej lub gorzej, białym szkliwem. Największy to oczywiście tatuś, a najgrubsza - a jakże! - mamusia czyli ja.
środa, 26 marca 2014
Miska na orzeszki w limonkowym odcieniu
Miał być kubek, wyszła miska. Oj, nie prędko będę miała wyczucie co do proporcji w ceramice. Jak widać - moje umiejętności w nakładaniu szkliwa też pozostawiają wiele do życzenia. :0)
Ale i tak cieszę się z tego "dzieła". Dobrze się prezentuje ze smakowitą zawartością.
piątek, 7 marca 2014
Zielono w domu i w ogrodzie
"Czy zginie wszystko co zielone i dobre?" pytał Froda Sam w trylogii "Władca Pierścieni". Ja też uważam, że zielone jest dobre.
Zielone są:
- warzywa i owoce
- lasy i polany
- wschodzące zboża
- oczy mojej mamy
- światła pozwalające przejść przez ulicę
- górskie potoki
i wiele, wiele innych cudnych spraw.
Zieleń pozwala odpocząć zmęczonym oczom, napawa optymizmem i nadzieją. Dlatego powyciągałam wszystko co zielone i poustawiałam wokół siebie. Dziś parę fotek z domu i ogrodu.
Ceramiczna podstawka pod garnek
Konewka-żaba
Stary i podrapany ale ukochany metalowy talerz z zajączkiem
poniedziałek, 24 lutego 2014
Kolejny dzban do kolekcji
Wróciłam. Byliśmy sobie na feriach, a że to już niemal marzec - zamiast śniegu znajdowaliśmy przebiśniegi. Ale i tak było wspaniale. Mam nadzieję, że uda mi się pokazać Wam parę zdjęć z pięknych Karkonoszy. Tymczasem wrzucam zdjęcie nowego nabytku, który stał sobie smutny pośród plastikowych lalek i gipsowych ramek w second handzie. A ja się nad nim zlitowałam i tym samym mam kolejny dzbanek w bogatej już kolekcji tzw. "skorupiaków". Jeszcze kilka i otworzę muzeum ;)
czwartek, 14 listopada 2013
Glina na drzewie
Na swoich pierwszych zajęciach z ceramiki zrobiłam duży okrągły kafelek z cytrynami. Miesiącami przesuwałam go z miejsca na miejsce nie mając pomysłu co z nim zrobić. Aż w końcu wpasował się idealnie w miejsce ściętego konaru naszego orzechowca. Cieszy oko, kiedy siedzimy na tarasie.
Kto wie, może na orzechowcu wyrosną nam cytrynki?
niedziela, 20 października 2013
wtorek, 20 sierpnia 2013
Lampa z gliny
Pochwalę się zrobioną przez siebie lampą z gliny. Zrobiłam oczywiście dół, bo góra to kupiony w zwyczajnym sklepie z oświetleniem klosz. Glina jest wypalana specjalną techniką, dzięki czemu zyskuje piękny czekoladowy kolor.
środa, 8 maja 2013
Gliniana ręka
Z przyjemnością prezentuję glinianą dłoń, jaką zrobił mój syn. Jest naturalnej (czyli dziecięcej) wielkości i zawisła na ścianie jego pokoju służąc jako haczyk na słuchawki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































