Dawno, dawno temu (brzmi trochę jak bajka, ale to bajka prawdziwa) był sobie stary piękny dom. W tym domu na poddaszu mieszkało piękne okno przypominające tęczę czy połówkę pomarańczy. Niestety nowi właściciele już go nie chcieli. Nie mieli jednak sumienia wyrzucić go do śmietnika więc postawili okno nieopodal kontenera, by zajął się nim ktoś, kto ceni takie starocie. I tak trafiło w ręce małżeństwa, które przechodziło obok. Małżeństwo to wiedziało, że daleko za górami i lasami mieszka pewna osoba, która kocha takie przedmioty (Tak, tak, to ja! Hurra! Jestem w bajce!). Targało więc to wielkie i bardzo ciężkie okno, by następnie przywieźć je do Wrocławia.
Tu pan domu pięknie je oszlifował, a pani domu pobieliła.Następnie zawisło nad kanapą w centrum swojego nowego domu i żyło długo i szczęśliwie.
I jak Wam się podoba taka historia? Mnie bardzo. A jeszcze bardziej jej bohater, którego w całej okazałości (prawie 1,8 m długości) prezentuję. Pod oknem wisi już półeczka, a na niej stare fotografie. Planuję jeszcze umieścić tam lampki choinkowe, by okno nam "świeciło" w zimowe wieczory. Ach, jak bardzo się z niego cieszę! Jak to dobrze, że nie spłonęło w jakimś piecu!
A ponieważ to piątek, poniżej przesyłam Wam dwa ciekawe linki do sobotniej kawki. Linki z trochę "innej bajki" niż zazwyczaj. Ciekawa jestem, jak Wam się spodobają. Może wspólnie poeksperymentujemy z takimi pracami?
Cudnego weekendu Wam życzę i ściskam! Aldona
Norvicastaneda
Acrylic solutions







































