Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nalewki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nalewki. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2015

Czas nastawić rosolis

Na naszym orzechowcu pysznią się zielone kulki. To ostatni moment, żeby nastawić rosolis orzechowy. Pyszną nalewkę, która kolorem i smakiem zbliżona jest do whiskey. Jeśli możecie gdzieś urwać 20-30 zielonych niedojrzałych orzechów włoskich - zachęcam do podjęcia tego wyzwania.

A praca jest bardzo prosta, bo wystarczy umyte orzechy drobno pokroić (nie mają jeszcze skorupki więc kroją się łatwo). Warto to robić w rękawiczkach, bo sok barwi na brązowo. Następnie wsypujemy wszystko do słoja, dajemy niepełną szklankę cukru, trochę zmielonej gałki muszkatołowej oraz pół litra spirytusu. Zamykamy, potrząsamy i odstawiamy na dwa miesiące. 

Nie martwcie się zmianą kolorów nalewki. Początkowo będzie jasno zielona, potem bagienna, by na końcu przybrać piękny głęboki brąz. :)




 

sobota, 5 stycznia 2013

Kawówka - nalewka na cały rok

Prześledziwszy statystyki odwiedzin Powoluśku zauważyłam, że najwięcej wejść notuje post o nalewkach. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak potraktować ten temat z większą pieczołowitością. Słowo się rzekło - zamierzam sprzedać Wam kilka moich sprawdzonych receptur. Większość wymaga niestety owoców sezonowych (o które w styczniu dość trudno), ale są i takie, które można robić przez cały rok.

Oto pierwsza z nich - kawówka.

Potrzebne będą:
- 1 litr spirytusu 95%
- 5 dkg dobrej mielonej kawy
- 1/2 kg  cukru
- 1/2 litra wody
- 1/2 laski wanilii (ja daję 1 cukier waniliowy)
- 1/4 litra rumu

Zaparzyć kawę w 1/4 litra wody. Przecedzić. Pozostałe 1/4 litra wody zagotować z cukrem na syrop. Wszystkie składniki oraz kawę i syrop po ostygnięciu razem wymieszać, wlać do butelek i przynajmniej przez miesiąc chronić przed domownikami oraz własnymi słabościami.
Naleweczka po miesiącu nadaje się wybornie do popołudniowego smakowania. Doskonale sprawdza się jako prezent, o ile jesteśmy w stanie się z nią rozstać. ;)

czwartek, 20 grudnia 2012

Nalewki, naleweczki

Jakiś czas temu rozpisywałam się nad zbawiennym wpływem herbaty na jesienno-zimowe smutki. Było by wielce niestosowne nie wspomnieć o innych napojach, które mają podobne o ile nie bardziej jeszcze anty-depresyjne działanie (oczywiście w małych dawkach i bez sprzeciwu najbliższych). A mówię o naleweczkach, które od lat goszczą w naszym domu. Cieszą oko, nozdrza i przyjaciół.

Co roku robię wiśniówkę i rosolis orzechowy. Ostatnio eksperymentuję też z jałowcówką, śliwowicą i jarzębiakiem. Od dwóch lat niemal na pniu znika zlewana przed Świętami pigwówka. Mam nadzieję, że znajdę kiedyś czas, by każdą z nich opisać z osobna, podać przepisy i zalecenia. Dziś tylko zachęta, by wśród naszych domowych przetworów znalazła się buteleczka lub dwie czegoś pachnącego latem i pokrzepiającego. Jak to mówił Pawlak z kultowej komedii Sami Swoi: dla zdrowotności i dla spokojności.