piątek, 5 stycznia 2018

Ach ta focaccia!


Ależ nam one smakują. Proste, włoskie focaccie - danie niewymagające a jednak pyszne.
I przywołują przemiłe wspomnienia wakacji w Toskanii, gdzie mąż co rano przynosił ze sklepiku duży kawał gorącej jeszcze focacci zawiniętej w papier oraz kilka rogalików z czekoladą na "drugą nóżkę".

Coś niesamowitego jest w tej kuchni włoskiej, że z 3-4 składników potrafią powstać prawdziwe cuda!

Dziś chciałabym dać Wam przepis na podstawową focaccię, którą można potem wzbogacać oliwkami, kaparami, rozmarynem, serem, cebulą i co tam tylko kto chce dodać!

W 100 ml ciepłej wody rozpuszczamy 15 g drożdży, z łyżeczką cukru i 2 łyżkami mąki. Odstawiamy pod ściereczką, a gdy "zabuzuje" dodajemy znów 100 ml wody, łyżeczkę cukru, 3-4 łyżki oliwy oraz mąkę (300 - 500 dkg). Wyrabiamy drożdżowe (i dosypujemy mąki) tak długo, aż przestanie lepić się do ręki. Odstawiamy pod ściereczką do wyrośnięcia. Potem rozkładamy na blasze wyłożonej pergaminem. Znów z kwadrans lub dwa czekamy. Robimy palcem regularne wgłębienia, polewamy oliwą i rozsmarowujemy ją pędzelkiem po całym placku. Posypujemy gruboziarnistą solą. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 230 stopni na ok. 20 minut.

Oto taki podstawowy placek:





I jeszcze w wersji z oliwkami:



czwartek, 21 grudnia 2017

Wesołych Świąt!


Zapach piernika i masła, migotanie świeczek i ich odbić w srebrzystych bombkach, szelest pośpiesznie odwijanych celofanów, śmiech i kolęda, podzwanianie dzwoneczków i sztućców - niech to wszystko towarzyszy Wam w te wspaniałe Święta Bożego Narodzenia. A prócz tych wspaniałości niech spłynie na Was cudowny spokój, radość z tego kim i gdzie jesteście, zaufanie w ludzkie dobro i w dobrą przyszłość.

Wszystkiego najlepszego!

czwartek, 7 grudnia 2017

Mikołaj

Misiu i Gosiu. We dwie zgłosiłyście się do zabawy. Byłoby to bardzo niesprawiedliwe - mieć aż 50% szansy i nie wygrać! Dlatego przyślijcie mi obydwie swoje adresy (aldikaldi@gmail.com). Paczuszki pójdą i tu i tu. :) Dziękuję Wam za udział w zabawie.

wtorek, 14 listopada 2017

Kto ma chęć na niespodziankę?


Czy jest ktoś chętny na niespodziankę? Na oczekiwanie i rozpakowywanie? Jeśli tak - zapraszam do wspólnej zabawy.

Od dawna chodzi mi po głowie Candy, bo chyba ostatnio mniej ich w blogowym świecie. Albo może mnie się tak tylko wydaje. W każdym razie pomyślałam, że coś dla Was przygotuję. Zrobiłam zakupy a dziś rano wyciągnęłam te wszystkie upominki, którymi chciałabym Was obdarzyć i zrobiłam zdjęcia. Ale potem przyszło mi do głowy, że jeśli ma to być prezent mikołajowy, to nie mogę pokazać co się w nim kryje. Bo w końcu emocje oczekiwania są tu najważniejsze, a my - dorośli - rzadko je czujemy. Albo sami jesteśmy darczyńcami, albo "zamawiamy" u naszych Mikołajów konkretne rzeczy, żeby nie było zawodu.

Więc jeśli jesteście gotowe zaryzykować udział w zabawie z kotem w worku - zapraszam Was gorąco. Do 6 grudnia czekam na Wasze komentarze. A w nich na informację, że przystępujecie do zabawy oraz na kilka zdań o tym, czym jest dla Was idealny prezent. Blogowiczki poproszę też o zamieszczenie u siebie banerka o zabawie.

Ściskam Was gorąco i czekam na Was!

P.S. Proszę pamiętać o adresach wysyłki na terenie Polski.

środa, 1 listopada 2017

Pomysły poszukiwane


Witajcie! Nie będę się tłumaczyć. Zawalam z zaglądaniem tutaj. Niestety także zawalam z myciem okien, grabieniem liści i wszystkimi ważnymi czynnościami, które ciągle schodzą na plan dalszy przed gonitwą zawodową.

A jak Wam mija początek jesieni? Macie czas pospacerować? Nacieszyć się kolorowymi drzewami?  Pójść na grzyby? Mam nadzieję, że tak.

Chciałam Was dziś poprosić o pomoc. Niedawno ze spaceru z psem przyniosłam taką oto skrzynkę i szukam pomysłów, jak ją wykorzystać. Jest duża, w niezłym stanie. Trzeba ją będzie wyczyścić, pomalować i .... No właśnie i co? Co mogłabym zrobić z takim znaleziskiem?

Życzę Wam wspaniałego listopada. Mimo słoty i wichur niech będzie to piękny miesiąc dla nas wszystkich!

poniedziałek, 2 października 2017

Nietypowe torby


O ludzie! Ale długo mnie tu nie było. A wszystko przez po-wakacyjny post, który sobie zaplanowałam. Otóż, jak co roku, zaczęłam przygotowywać relację z naszych wakacji i utknęłam na szczegółach. :(

Porzucam zatem ten post (na razie przynajmniej) i napiszę coś mniej czasochłonnego. A mianowicie - parę słów o torbach. Kilka mniej lub bardziej udanych mam już za sobą. Zawsze jednak były dość standardowe. Ale dziś chciałabym pokazać Wam różne szalone torby hand-made, jakie znalazłam na Pinterest.
Ciekawe, czy macie za sobą podobne doświadczenia?






wtorek, 29 sierpnia 2017

Czas suszenia


Schyłek lata to czas wielkiego suszenia. Suszymy owoce i warzywa, grzyby i kwiaty. Wszystko po to, żeby w jesienne słotne wieczory cieszyć oko lub żołądek wspomnieniem lata. W moim domu tym razem suszą się kwiaty hortensji. Potem będą ozdabiać dzbanki i pocztówki.






poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Pieniek


To była praca zespołowa. Sąsiedzi dali pieniek, mąż go przeniósł, syn pomalował a  ja udekorowałam. Zawsze chciałam mieć brzozowy pieniek w ogrodzie. Ponoć słowo "brzoza" oznacza drzewo brzasku, bo o świcie jako pierwsze wyłaniają się z ciemności lasu właśnie brzozowe pnie.

U nas w ogrodzie widać to doskonale. Wieczorem czy o świcie ten "stoliczek" jest dobrze widoczny. Pracuje więc całodobowo. W nocy świeci a za dnia kładę na nim książkę lub kawę. :)





piątek, 11 sierpnia 2017

Koktajl aroniowo - bananowy


Po prostu bomba! Miałyśmy dziś z córką chętkę na eksperyment kulinarny. Zmiksowałyśmy garść aronii, dwa banany i duży kubek jogurtu. Wyszedł pyszny, gęsty i przepiękny w kolorze koktajl. Bardzo polecamy!




poniedziałek, 31 lipca 2017

Tort o wyjątkowym znaczeniu


Oto zdjęcie wyjątkowo ważnego tortu! I to tortu z baaaaaaaardzo długą historią.

Otóż ponad 18 lat temu, kiedy zaczęłam spotykać się z moim mężem, usłyszałam od niego m.in. jak bardzo lubi piec torty. Nie ukrywam, że jako łasuch wzięłam bardzo mocno ten argument do serca rozpatrując jego późniejsze oświadczyny ;)

Lata mijały, zbliżała się właśnie 17 rocznica ślubu i - jak się pewnie domyślacie- żadnego tortu jak nie było tak nie było. W końcu postawiłam sprawę na ostrzu noża i powiedziałam, że już dłużej czekać nie mogę. A mój mąż, widać poruszony tym szantażem, upiekł prawdziwy pyszny, mocno-czekoladowy tort!!! Opłacało się czekać tych 18 lat! Mam tylko nadzieję, że dożyję następnego ;)

Oto fotki tego wypieku:



środa, 19 lipca 2017

Gdy upał doskwiera


Komputer, komputer, komputer - tak mniej więcej można streścić moją rzeczywistość tego lata. Głowa mi paruje, a dziś jeszcze mamy mieć we Wrocławiu 30 stopni! Postanowiłam się ochłodzić, a że w lodówce pustki zmiksowałam to co było - jedyny ocalały jogurt grecki i jedyny grapefruit w opustoszałej misce. I wyszło bardzo dobre lekko gorzkawe i orzeźwiające coś! Bardzo polecam.


W tle koktajlu pyszni się mój nowy dzwonek - wygrzebany przez mamę męża na pchlim targu. Bardzo mi się podoba.

A dla poprawienia humoru poniżej fotka mojego kota, który ma słabość do pustego kosza na zakupy. Anektuje go natychmiast po opróżnieniu!




niedziela, 2 lipca 2017

Kiszę się


Ojojoj! Jak mnie tu dawno nie było! Tak mi przykro, że ciągle nie znajduję czasu, żeby zamieścić jakiś wpis. Mieliśmy i dalej mamy bardzo intensywny czas. Koniec roku szkolnego, duże zlecenie które zabiera mi dużo czasu i jeszcze więcej nerwów.

Siedzę i kiszę się przy laptopie zamiast wyjrzeć na podwórko i nacieszyć się początkiem lata. Ominęło mnie sporo pięknych momentów na ogrodzie przez to zapracowanie.

Ale wczoraj, na szczęście, trzeba było wyjść z domu bo jechaliśmy pod Śrem, gdzie nasza córka jest na obozie jeździeckim. Obóz jest w starym dworku w parku, więc miałam okazję trochę nacieszyć oko ładnymi widokami. Dookoła pasły się konie. Sielsko anielsko.

A wracając zatrzymaliśmy się w Dolsku, gdzie zawsze stoi dużo sprzedawców z lokalnych sadów i szklarni. Nakupowałam owoców i warzyw. I wrzuciłam po powrocie do domu ogórki do słoika. Będą małosolne.

Więc teraz i ja się kiszę, i ogóreczki! :)  Dobrej niedzieli!


niedziela, 11 czerwca 2017

Domowe szklarnie


O rety! To już tyle czasu minęło!?! Ciągle coś mi wyskakuje, ciągle odkładam nowy post i zrobił się czerwiec. Pewnie trochę natura a trochę natłok pracy odciągają mnie od komputera. (Widzę, że nie tylko mnie bo i na Waszych blogach coś ostatnio bywa głucho :)  )

Dziś chciałam Wam pokazać kilka inspiracji na domową szklarenkę. Ta moja - z Ikei - pełni w zasadzie rolę dekoracyjną. Stoi tam ptasia budka i jakaś sezonowa roślinka.
Ale na Pinterest znalazłam mnóstwo pomysłów na parapetowe i inne domowe mini szklarnie.
I służą nie tylko do dekoracji czy ochrony delikatnych gatunków. Spokojnie można je wykorzystywać do uprawy czegoś pysznego. Czy wykorzystujecie takie małe obiekty? Jakie są Wasze pomysły na domowe szklarnie?