wtorek, 17 stycznia 2017

Przybornik na flamastry


Moje młodsze dziecko, które dzień i noc mogłoby rysować i malować, podpatrzyło u jakiejś youtuberki wiszący przybornik z kieszonkami na flamastry. A że wyglądałam chyba na mało zajętą (było to tuż po Świętach), zostałam poproszona o uszycie czegoś w tym stylu. Tak oto w chwil parę powstał wiszący przybornik. Uszyłam go oczywiście ręcznie, bo przy okazji oglądania jakichś Kevinów i innych "szlagierów".
Całość uszyta została z podwójnie złożonej tkaniny, wypełnionej wewnątrz grubszą warstwą ociepliny do płaszczy. Udało mi się też wykorzystać na jedną z kieszeni haft z aniołami, na który dotąd nie miałam pomysłu. A całość zawisła na bambusowym patyku, który latem podtrzymywał pomidory w skrzynce.

Dziecko zadowolone, korzysta z pasją. Mama poruszała trochę nadgarstkiem w czasie poświątecznej laby więc też się cieszy. :)









czwartek, 12 stycznia 2017

Radość z rzadkiego śniegu


Śnieg we Wrocławiu pojawia się rzadko i zazwyczaj na krótko. Dlatego, jak tylko coś popada - cieszymy się nim podwójnie. Znów chodzimy boso po zimnym puchu, żeby poprawić odporność.
Cyknęłam też fotkę naszemu domowemu Mikołajowi, żeby choć raz poczuł śnieg pod płozami :)

A dziś rano (zdjęcie poniżej) mieliśmy na śniegu taką oto cudną świetlaną rozgwiazdę.

Chciałam się też pochwalić upominkiem od Agi z "Domowych Klimatów". Brałam tam udział w Candy, w którym..nie wygrałam. A mimo to otrzymałam takiego oto pajacyka. Dzięki Aga!



środa, 4 stycznia 2017

Domowe biuro - cz.2


Nie wiem, jak u Was, ale we Wrocławiu jest dziś koszmarna pogoda. Wieje tak mocno, że spadają szyszki i gałęzie, wiatr zawodzi w rynnach i krzakach. Chmury gnają po niebie. Na przemian pada śnieg i deszcz zamieniając się szybko w coś, co strumieniem wlewa się do butów. Paskudnie!
Tak bym chciała, żeby sypnęło prawdziwym, zimnym śniegiem. Żeby można było puścić dzieciaki na górkę a samemu przejść się po zaśnieżonym lesie. No, ale nie można mieć wszystkiego. Za to lata mamy piękne :)

Dziś chcę Wam pokazać kolejny kawałek mojego domowego biura. Tym razem zaułek z regałami. W proste, ikeowskie regały wsadziłam pobielone skrzynki po winie. Jedna z nich stanęła także na wierzchu i tam trzymam najbardziej pilne papiery. Ponieważ  jej ozdobna część jest z boku, a front był po prostu gładki, klipsem dodałam na nim zdjęcie bośniackiej panny młodej. Nad całością zawisła stara i nie do końca kompletna ramka z podziałkami, gdzie powoli lokują się przybory biurowe, pieczątki i inne. Stara klatka, wcześniej przerobiona na lampę leży i czeka na pomysł.











Mam małą zagwozdkę z segregatorami. Otóż na dole półki widać zrobione przeze mnie pudła na dokumenty (pudełka po płatkach oklejone papierem w nuty i instrumenty). Bardzo mi się podobają. Niestety, mam też segregatory (te czarne i pomarańczowe) i tych nie da się okleić takim papierem. Wiem, że można je po prostu wymienić na nowe, ale lepiej czułabym się, gdybym jakoś wykorzystała te obecne. Czy da się je pomalować albo coś? Może coś podpowiecie?

piątek, 30 grudnia 2016

Uroda drobiazgów


Gdyby takie cudo odlać w srebrze, a czerwony owoc zastąpić szlachetnym kamieniem, wszyscy zachwycalibyśmy się takim majstersztykiem. Tymczasem, ukryte pośród zaschniętych gałązek, kołyszą się na wietrze niezauważone - pomarańczowe owoce miechunki w szkieletowych resztkach kwiatostanu.

Niesamowite, prawda?



czwartek, 22 grudnia 2016

Najlepsze Życzenia!


Choć to dopiero za kilka dni, już dziś chcę Wam złożyć gorące życzenia. Niech to będą takie Święta, jakie każdy z Was nosi gdzieś w sercu głęboko. Niech każdemu przyniosą to, czego pragnie i potrzebuje najbardziej. Niech przy choince, stole czy kolędzie znajdzie się czas i na rodzinne wspomnienia, i na indywidualne refleksje. Niech ciepło domowego ogniska i miłość płynąca z Betlejem ogrzeją Wasze serca i pozostaną z Wami przez cały kolejny rok!

Wszystkiego naj, najlepszego!
Aldona

środa, 21 grudnia 2016

Prezenty w pudełkach


Moje Drogie. Ciągnąc jeszcze temat pakowania prezentów, wrzucam kilka fotek z moich tegorocznych i zeszłorocznych opakowań.

Lubię wykorzystywać pudełka rozmaitego pochodzenia: po mydełkach, pocztówkach, kosmetykach i innych drobiazgach. Kiedy wpadnie mi w ręce ładne pudełko, sztywne i z odkładanym wieczkiem, nigdy go nie wyrzucam. Wykorzystuję na takie właśnie okazje. Czasem przykleję jakiś obrazek (na przykład z kalendarza), czasem jakiś drobiazg (gałązkę czy  aniołka). I mam świetne opakowanie na prezent.
Zaletą, poza urodą, jest to, że takie prezenty bezpiecznie się przewozi i nie trzeba bać się o to, że coś się pogniecie. No i dają się układać w zgrabny stosik pod choinką. :)







piątek, 16 grudnia 2016

Czas pakowania prezentów i wyniki zabawy


To już ten czas - szeleszczenia papierami i celofanami, klejenia i obwiązywania, przylepiania dekoracji i zawieszania karnecików. Cudowny czas pakowania prezentów! Jak co roku obiecuję sobie, że tym razem będę robić to naprawdę pieczołowicie i dopieszczać każdy element. Czy się uda? Zobaczymy. Pewnie znowu "coś wyskoczy" i pokrzyżuje plany. Mam już kilka upatrzonych sposobów, którymi chętnie się podzielę. Wszystkie tu zamieszczone pochodzą z Pinterest.

Czy macie swój ulubiony patent na pakowanie prezentu? Ja lubię zestawienie szary papier lub bibuła a na wierzch celofan. Lubię też przywiesić do wstążeczki jakąś ozdobę świąteczną - filcową gwiazdkę czy aniołka. Nie przepadam za klasycznymi torebkami z uszkiem, chyba już mi się przejadły.

P.S. Minęła połowa grudnia. Czas ogłosić wyniki zabawy. Przykro mi, że nie cieszyła się dużym powodzeniem. Być może to czas przygotowań do Świąt? A może nie trafiłam z pomysłem?
Tym bardziej więc gorąco dziękuję wszystkim, którzy się zapisali i ogłaszam, że Candy powędruje do Zadzierganej Owieczki. Czekam na adres i serdecznie pozdrawiam!










czwartek, 15 grudnia 2016

Czarujące światło z kulki


Kupione w Biedronce - nie tak piękne jak klasyczne cotton balls ale i nie tak drogie. Kupiłam je pod wpływem impulsu, a potem zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam. Niemniej jednak już pierwszego wieczoru, gdy zapaliliśmy je sobie nie mieliśmy wątpliwości. Dają miłe, ciepłe światło i ładnie podświetlają obrazki. I mają jedną wspaniałą zaletę - nie muszą być podłączone do gniazdka, w związku z czym z naszej półki nie zwisa długaśny kabel.

Jak Wam się podoba nasze "okienko" w wersji podświetlonej?

Muszę przyznać, że prawie nie mam czasu na przedświąteczną krzątaninę. Trafiły mi się dwa fajne zlecenia, ale obydwa "na gwałt" i do "przed Świętami". W związku z tym, zamiast lepić i dekorować, pracuję. Ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu kilka dni się uda wykroić i zająć Świętami.
A jak tam u Was? Praca wre? Co już udało się Wam zrobić?