Pokazywanie postów oznaczonych etykietą taras. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą taras. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 listopada 2015

Owijam w bawełnę


 Na jesiennej wyprzedaży w TK Maxx zauważyłam sympatyczną dekorację - sznurek z nanizanymi filcowymi kulami, szyszkami, plastrami drewna i dużym filcowym liściem na końcu. Przytargałam go do domu a potem zaczęłam przymierzać, gdzie by pasował. Może spuszczony luźno z karnisza? Może położony na okapie? Ciągle nie bardzo mi się to podobało. W końcu wpadłam na pomysł, że wykorzystam go jako element jesiennego wianka na drzwi. Z grubej tektury z pudełka po pizzy wycięłam spory obwarzanek. Owinęłam go dookoła rudą dzianiną i udekorowałam przyniesioną ozdobą. Bardzo podoba mi się efekt. Niestety, niknie trochę na tle niemal tak samo rudych drzwi. Za dużo rudości - jak to jesienią!



czwartek, 24 września 2015

Jesienne klimaty

 
Na naszym tarasie już jesień. Ściągnęłam z lekkim smutkiem niebieskie proporce, wyprałam błękitne poduszki i schowałam muszelki. Czas na pomarańczowe akcenty. Z resztki zasłony powstał pomarańczowy bieżnik na stół. Pojawiła się pierwsza dynia i kilka szyszek. A piękne pomarańczowe jabłuszka (nasz pierwszy ogródkowy plon!) wsiadły do osłonek na kwiatki i chyba im tam dobrze.

Z drugiej strony, przy ścianie, na skrzynce po jabłkach położyłam małe dyńki (do kupienia - o dziwo - w Lidlu) i kobiałkę orzechów, które nam w tym roku wyjątkowo obrodziły. Większość orzechów jeszcze wisi na drzewie, ale już przy większym wietrze zaczynają bombardować otoczenie.

Choć to drugi dzień jesieni, pogodę mamy na prawdę wspaniałą. Jest ciepło, a zza chmur wychodzi piękne słońce. Ptaki ciągle głośno ćwierkają, więc chyba nie prędko coś się zmieni. Mam plan dziś po południu rozsiąść się na tarasie i przemyśleć .... bożonarodzeniowe prezenty. Jakoś tak mam, że zaczynam o nich myśleć już jesienią, a niektóre kupuję już w czasie wakacyjnych podróży. Gromadzę je sobie powoli i co roku udaje mi się uniknąć przedświątecznej paniki. Kiedyś nie wytrzymywałam i wręczałam je już wcześniej, a potem kupowałam kolejne. Ale od kilku lat jestem twarda! ;)









poniedziałek, 8 czerwca 2015

Lustrzane odbicie


Tak, tak, zgadza się - kolejne lustro. Wiem, że to kuchenne miało być już ostatnie, ale nie mogłam się oprzeć. Zaniedbane lustro w czerwonej ramie stało oparte o murek śmietnika. Miałam zostawić? Wzięłam, pobieliłam, gdzie niegdzie pociągnęłam złotem i powiesiłam na tarasie (bo w domu już nie ma gdzie hi hi). Same rozumiecie, że musiałam je zabrać!

A u nas z najnowszych wieści to pochwalę się, że nam ptaszki wyfrunęły z gniazda. Całe i zdrowe mimo zainteresowania naszego kota. Są jednak ciągle z nami, bo często przyfruwają na taras lub nasze drzewo i tam je mama jeszcze karmi. Fajnie patrzeć, jak rosną.

niedziela, 31 maja 2015

Zmiany na tarasie i zdjęcia naszych ptaszków


Na naszym tarasie zrobiło się turkusowo. A to za sprawą nowego obrusa, poduszek oraz proporczyków, które uszyłam. A przede wszystkim dzięki dużej starej sklepowej wadze, którą ofiarowali mi rodzice. Znalazło się parę innych jeszcze drobiazgów w tym kolorze i mamy w rezultacie wesoły nadmorski klimacik w  cieniu naszego orzecha. Poniżej kilka fotek.

Udało mi się też sfotografować nasze ptaszki w czasie karmienia. Od ponad tygodnia są już na świecie, rodzice uwijają sie w tę i z powrotem z robaczkami w dziobach. A małe rozczochrane głodomory tylko proszą o jeszcze. 
Żeby zwiększyć ich szanse na przeżycie karmimy obficie naszego kota. A i tak ostatnio napędził nam niezłego stracha - mimo, że wyszedł z domu po zjedzeniu swojej i psiej miski przyłapałam go po chwili na jedzeniu czegoś na trawniku. Popędziłam szybko przerażona myśląc, że dorwał jakiegoś z naszych ptaszków. A okazało się, że upolował.... pomarańczową rybkę z sadzawki sąsiadów. Było nam tak wstyd! Na szczęście sąsiedzi są wyrozumiali i nie byli bardzo źli. 















czwartek, 1 sierpnia 2013

Polne kwiaty



Lubię wracać ze spaceru z psem z jakimś zielskiem w ręku. Te polne kwiaty, a nawet chwasty mają swój urok i szkoda, że zniknęły z naszych ogrodów. Pamiętam, jak kilka lat temu jechałam w pociągu w przedziale ze starszym panem, który okazał się być profesorem botaniki. Pokazywał mi mijane rośliny o opowiadał o ich właściwościach leczniczych.

Zdałam sobie wtedy sprawę z tego, że otacza nas wielka zielona apteka, która idzie w niepamięć, bo przestaliśmy być ciekawi jej mocy. Całe pokolenia ludzkości pracowały nad zbadaniem właściwości roślin, a my postanowiliśmy odwrócić się od tej wiedzy i zaufać chemii. :(



Oto w moim bukiecie znalazły się niebieska cykoria podróżnik (stosowana dawniej w chorobach żołądka i mająca właściwości przeciwnowotworowe) i żółta nawłoć pospolita (o właściwościach moczopędnych i przeciwbakteryjnych).



Dziś już tylko zdobią nasz dom, nie leczą.

czwartek, 22 listopada 2012

Końcówka jesieni

Wygrzebałam zdjęcie sprzed dwóch tygodni. Jeszcze listki na drzewie, jeszcze słońce na niebie... Ech, żeby tak mieć TAKĄ jesień aż do marca, to ja się decyduję.

Mnie te pomarańczowo - żółte klimaty bardzo odpowiadają. Czasami myślę, że listopad jest tylko po to, by docenić pozostałe miesiące. Zgadzacie się ze mną?