W naszym domu zamieszkały kopciuszki. A konkretnie na tarasie i to od wewnątrz, na belce pod daszkiem. Co z tego, że obok na drzewie są dwie eleganckie i ciągle puste budki! Wolały belkę i już. Ich gniazdko nawet zaczęło się z tej belki zsuwać, więc małżonek musiał przybić taką ochronną deseczkę. Teraz ptaszyna siedzi na jajkach, a jej ukochany pilnuje jej z lokalnej gałęzi. Dwa razy dziennie widzę, jak ją nawołuje i razem lecą coś przekąsić. Ciekawe, kiedy będziemy mieć małe. :)
Możecie teraz codziennie obserwować rozwój wydarzeń u nowych lokatorów :))
OdpowiedzUsuńfajnych macie lokatorów :)
OdpowiedzUsuńKochana, a ja wczoraj przysłuchiwałam sie jak pisklaczki świszczą i popiskują w mojej budce lęgowej w ogrodzie, ale nie wiem czy to wróbelki czy te kopciuszki, ale radość wielka z tej przyczyny dla całej mojej rodziny:))
OdpowiedzUsuńAleż fajni goście u Was zamieszkali :)) Miło się obserwuje taką ptasią rodzinkę :))
OdpowiedzUsuńUrocza ptaszyna :)
OdpowiedzUsuń