Dopadło i nas. Paskudne, bolesne grypsko. Dzieciaki i ja leżymy pod kocami. Łykamy różne witaminy i czosnki, popijamy rosołem i mlekiem z miodem czekając na poprawę. Pomagają nam termoforki i zwierzaki, które też porządnie grzeją.
Dla umilenia tych chwil oglądam sobie gazetki i książki o wnętrzach. Dokonałam też pewnych ornitologicznych obserwacji i inwentaryzacji. Otóż na nasze kulki z pokarmem przylatują sikorki bogatki, sikorki modraszki, wróbelki, synogarlice, sroki, a także rudziki, raniuszki i sójki! Te ostatnie trzy gatunki mocno mnie zaskoczyły. Spróbowałam je nawet sfotografować co nie wyszło najlepiej, ale co tam.
Sójek nie widziałam od lat,a teraz gdzieś w pobliżu zamieszkała parka i regularnie nas odwiedza. To cwane skubańce - nie tylko wyjadają zawartość kulki, ale próbują ją odwiązać.
Raniuszki wyglądają jak małe papużki - mają białe główki i małe dziobki a na skrzydłach ciemno-kawowe piórka. Są przepiękne i przylatują aż dwa. Liczymy, że będą z tego jajka. ;)
No i moje kochane rudziki. Próbowałam je fotografować wielokrotnie ale są bardzo płochliwe. Do tego głównie "operują" na ziemi wśród liści, więc ich niemal nie widać. (I może dlatego dopiero teraz je zauważyłam.) Będzie zatem bez zdjęcia, ale musicie mi wierzyć na słowo.
Pozdrawiam Was gorąco i życzę udanej ucieczki przed wirusami!
U mnie to samo :( trzymaj się Aldi! Wracajcie szybko do zdrówka!
OdpowiedzUsuńMożemy stworzyć "smarkate" bractwo na odległość. Podejrzewam, że chętnych będą tysiące.
UsuńZdrówka. Ja własnie się swojej grypy pozbyłam, choć odczuwam ciągle skutki: osłabienie, ogólne rozbicie... I widze sójeczkę u Ciebie :-) Kiedyś miałam okazję przez kilka dni być zastępczą mamą dla piskaka sójki. Co to było za niegrzeczne ptaszysko, hihi :-) Wszędzie jej było pełno i wiecznie była głodna :-) Gdy jej brawura zaczęła zagrażać jej samej (zaczepiała fretkę), musiałam oddać do pana, który hobbystycznie, ale z dużym znastwem, zajmuje się osieroconymi ptaszkami i potem daje im wolność :-) Fajne wspomnienia, ale więcej na matkowanie sójce się nie zgodze :-)
OdpowiedzUsuńŚwietna ta przygoda z sójką! Wyobrażam sobie tego małego rozrabiakę jak szuka sposobów na nudę! Kiedy je obserwuję z okna też widzę, że trudno im usiedzieć dużej na jednej gałęzi.
UsuńJej pomysły były na pograniczu śmierci :-) Na serio się już o nią bałam :-) A do tego bardzo fajne, inteligentne ptaszysko z wiecznymi pretensjami, ze za mało się nią zajmuje :-)))
UsuńKoniecznie dziś do mnie zajrzyj :)
OdpowiedzUsuńTeraz jest fatalna pogoda, nie było mrozów i o chorobę łatwo, także życzę zdrówka!
OdpowiedzUsuńZazdroszczę, że masz szansę obserwować ptaki i masz takie widoki :)
Dzięki za życzenia!
Usuńzdrówka a zdjęcia przepiękne
OdpowiedzUsuń:)
UsuńBardzo współczuję choróbska i życzę dużo zdrowia całej rodzince.
OdpowiedzUsuńMoja córa też się rozłożyła na ostrą infekcję, niestety na antybiotyku się skończyło...
Cudne ptasie portrety, bardzo podziwiam znajomość imion ptasich przyjaciół :))
Pozdrawiam serdecznie, Agness :)
Też ich nie znałam. Teraz za każdym razem jak widzę nowy okaz, biegnę po atlas.
UsuńAch to i ja ( tzn, nas czworo ) przyłączamy się do chorobowego bractwa, jakaś zaraza chyba opanowała nasz kraj :( Pozdrawiam serdecznie zdrówka życzę i do miłego :)
OdpowiedzUsuńWitamy w gronie "szczęśliwców"
UsuńPtaszorki ładne, ale choróbsko trza wypędzić na cztery wiatry. Zdrówka życzę :)
OdpowiedzUsuńDzięki, kochana.
Usuńno sliczne te ptaszeczki, fajne zdjęcia a i mnie wczoraj dopadło!!
OdpowiedzUsuńOj, współczuję. Będzie tydzień chorowania jak nic. Teraz panuje jakiś podły wirus.
UsuńZdrówka życzę. U mnie nad ranem ptaszki dają już koncerty. Ach wiosna i już:) Słońce i 12 stopni.
OdpowiedzUsuńSłoneczne pozdrowienia posyłam!
No tak. Ty masz wiosnę trochę szybciej. :)
Usuń