sobota, 9 kwietnia 2016

Walizy, walizeczki

Tekturowe, skórzane, drewniane czy metalowe - walizy mają coś w sobie. Zawsze zastanawiam się, jaką drogę przeszły, ile miejsc widziały, jakim podróżnym przyszło im służyć. I nawet po latach, gdy zastąpiły je lepsze i bardziej ergonomiczne rozwiązania, te stare towarzyszki podróży nadal mogą nam służyć.

W mojej sypialni są dwie. Jedna skórzana, kupiona na pchlim targu, przechowuje starą korespondencję oraz papeterię i pocztówki do bieżącego użycia. Jej wcześniejszymi właścicielami byli niemieccy lekarz i inżynier - obaj zostawili swoje wizytówki w kieszonce walizki.

Druga walizeczka była eleganckim opakowaniem na sztućce, jakie dostałam do babci na osiemnaste urodziny. Sztućce służą nam do dziś, a walizka, pomalowana na biało przechowuje biżuterię i wspomnienie babci, której już nie ma. O ile pamiętam, babcia kupiła mi te sztućce "po znajomości" kiedy jeszcze byłam w podstawówce, które wraz z ręcznikami i ściereczkami gromadziła jako moje wiano na przyszłość.



Pochwalę się też przy okazji, że doszła do mnie wczoraj przesyłka od Kaliny z Tu Się Robi, a w niej nie tylko piękne książki o decoupage, ale też pełno serwetek do wykorzystania przy tej technice. I trochę pyszności do kawki! Bardzo dziękuję, Kalinko i obiecuję zabrać się do ozdabiania!


A poniżej trochę internetowych, fantastycznych inspiracji na wykorzystanie walizek. Obrazki pochodzą z Pinterest.





środa, 6 kwietnia 2016

Wiosenna lekcja pokory


W domu, ogrodzie, ale przede wszystkim - w sercu - zagościła wiosna. Co roku obserwacja tego, co dzieje się wokół, daje mi kolejną lekcję pokory.

Patrzę na rośliny, które tak pięknie rozkwitają i rozwijają pąki. Nawet te, które posadziłam w złym miejscu - zbyt mało słonecznym czy w złym sąsiedztwie. Czy narzekają? Czy obrażają się albo zrzucają swoje niepowodzenia na złe warunki? Nie. Wiedzą, że liczy się "tu" i "teraz". Że muszą zrobić co w ich mocy, by pomimo złych warunków przynieść dobre owoce. By wyglądać pięknie i szlachetnie, nawet jeśli nikt tego nie doceni.

Ptaszki przenoszą gałązki z miejsca na miejsce. Nie filozofują, na co im to. Nie szukają pomocy, nie odkładają roboty na później. Wiedzą, że mają do wypełnienia ważne zadanie. I choć spracowane, znajdują jeszcze czas na piękne trele i umilanie innym życia.

Dziś pada, ale na moim ogródku zwierzęca krzątanina trwa w najlepsze. Nikt się zbytnio nie przejmuje, że zmoknie. Dziś jest najważniejszy dzień dla tych wszystkich stworzonek. Mają tylko tę obecną chwilę i na tym się skupiają. Robią, co mogą, by ją jak najlepiej wykorzystać.

A my? My zawsze jesteśmy gdzieś "wczoraj" lub gdzieś "jutro". We "wczoraj" taplamy się i rozpatrujemy swoje nieszczęścia szukając w nich przyczyny naszej obecnej biedy. A na "jutro" odkładamy te wszystkie marzenia i plany, które mają nam pomóc zmienić tę obecną sytuację.

A co z "dzisiaj"? Czy dziś umilam komuś życie? Czy dziś buduję coś ważnego? Czy dziś robię co mogę, by ten dzień zapisał się w mojej historii złotym atramentem?










piątek, 1 kwietnia 2016

Serowy chlebuś i garść piątkowych linków


Jeśli znajdziecie w ten weekend wolną chwilę na zakręcenie się przy kuchni, polecam zagnieść chleb serowy. Nie wymaga dużo czasu ani specjalnych umiejętności kucharskich, a można nim urozmaicić domowe menu. 

Potrzebne będą:
- 3/4 - 1 kg mąki pszennej
- 2 łyżeczki suszonego majeranku
- 1 łyżeczka suszonej bazyli
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka cukru
- 10 dkg drożdży
- 400 ml wody
- ok. 20 dkg sera żółtego (najlepiej różne rodzaje)

Lekko podgrzaną wodę należy połączyć z cukrem, łyżką mąki i rozrobić w tym drożdże. Niech sobie wszystko w misce postoi chwilę pod przykryciem, aż drożdże zaczną rosnąć. Następnie do miski wsypać całą resztę składników (ser musi być pocięty w kostkę lub starty) i wymieszać. Ja zostawiam odrobinę sera do posypania chleba na wierzchu. Wyrobić uczciwie, żeby ciasto się nie lepiło (czasem trzeba dosypać nieco mąki). W tym czasie można już nastawiać piekarnik na 170 stopni. Kiedy już jest gotowe, przekładamy je do dużej keksówki, smarujemy wodą lub białkiem i posypujemy resztą sera lub ulubionymi ziarnami np dyni. Podczas gdy piekarnik się nagrzewa, ciasto sobie jeszcze przez parę minut podrośnie. Pieczemy około 35-40 minut. Wyśmienicie smakuje na gorąco z samym masłem. Potem też jest pyszne. A jeśli się już zestarzeje, można kromki takiego chleba podsmażyć nieco na patelni lub po prostu odgrzać w mikrofalówce - ser się roztopi i znów fajnie smakuje.


A na weekendową chwilkę przy kawce polecam:
Everything home
Urban chic
91 magazine

Pochwalę się też, że przyszła do mnie rozdawajka od Joasi z bloga Uwielbiam Czarować w Domu. Dostałam farby, lakier, szpachlę i pędzel. Ale będzie malowania jak tylko pogoda pozwoli wyjść z meblami do ogrodu! 


środa, 23 marca 2016

Najlepsze życzenia


Ledwo spakowałyśmy bombki i łańcuchy, a tu już Wielkanoc! Wspaniała, kolorowa, pełna kurczaczków i króliczków Wielkanoc. Ale przede wszystkim to najwspanialsze z naszych chrześcijańskich Świąt - odkupienie. To tak, jakby ktoś nam właśnie wysłał paczkę z kluczami do nowego mieszkania - i to mieszkania w Niebie. Ono już tam jest, czyściutkie i wyszykowane, urządzone idealnie pod nasz gust. Mamy już jego akt własności i tylko jedyne, czego jeszcze potrzeba, to nasz podpis pod dokumentem, że zgadzamy się przyjąć tę ofiarę.

Życzę Wam i sobie, by w tym wspaniałym Wielkim Tygodniu nie zabrakło czasu na wielkie przemyślenia i odważne postanowienia. Niech to będą pod każdym względem Cudowne Święta!

piątek, 18 marca 2016

Wiosna na stole i garść piątkowych linków


Zapach hiacyntów jest niesamowity. Jeszcze nam się dobrze nie rozkwitł jeden z trzech posadzonych hiacyncików, a już cała kuchnia przepełniona jest jego słodkim aromatem. I miło się robi na duszy, kiedy poranne śniadanie mija w takim miłym towarzystwie. Dziś we Wrocławiu jest przepięknie - słońce świeci pełną parą, ptaki urzędują wokół naszych budek lęgowych (daj Boże zechcą się wprowadzić) a ludzie uśmiechają się do siebie przyjaźnie. Słońce wszystkim dodaje sił i optymizmu.



Życzę Wam wspaniałego, słonecznego weekendu i żeby nam się wiosna rozhulała na dobre!
A na miły weekend trochę wiosennych gazetek:
DIY Home
Country Homes & Interiors

czwartek, 17 marca 2016

Wyniki Zabawy


Moje Drogie! Bardzo Wam dziękuję za udział w zabawie i za wszystkie podpowiedzi co do tego, co jeść gdy chce się słodkiego a dieta nie pozwala. Mam już na koncie 5 kg mniej i bardzo mnie to  cieszy! (choć boję się Świąt i mazurków!)

A teraz właśnie siedzę w kawiarence hali sportowej i czekam aż moje dziecko nagra się w tenisa. Skorzystałam z okazji i zrobiłam szybciutkie losowanie. To prawda, co mówią - że ostatni będą pierwszymi, bo cukierasy trafią do ... Miss Chic, która zameldowała się jako ostatnia!

Czekam na adres zwyciężczyni a wszystkim raz jeszcze dziękuję.

wtorek, 15 marca 2016

Ostatni dzień zabawy

Jeszcze tylko dziś można dołączać się do zabawy Candy i zgarnąć te oto szydełkowanki: dwa ocieplacze na kubki i miskę na przysmaki. Zapraszam gorąco! Szczególnie tych, którzy z utęsknieniem czekają na zieleń wokół siebie.

niedziela, 13 marca 2016

Bierzmowanie

Wpadam z króciutką relacją. Wczoraj mój syn był bierzmowany i muszę powiedzieć, że wzruszyłam się na tej ceremonii.
Po pierwsze moje dziecko w garniturze wyglądało tak dorośle i .. pięknie!
Po drugie stało w naprawdę wielkim stadzie (ponad 60 osób!) podobnych dzieciaków i byłam pod wrażeniem, że tak dużo osób dotarło do tego sakramentu w czasach, gdy młodzieży proponuje się tak wiele łatwiejszych dróg do szczęścia.

No i najważniejsze - że postanowił oddać swoje życie Temu, który wie najlepiej co dla nas dobre. Poczułam coś jakby ulgę, że już jako rodzic mogę trochę mniej się bać, bo w końcu syn świadomie zaprosił do siebie Kogoś silniejszego i mądrzejszego ode mnie.

czwartek, 10 marca 2016

Pierwsze słońce


Uwielbiam ten wstęp do wiosny. Ptaki już nawołują swoje pary, pierwsze nieśmiałe owady właśnie się wylęgły i wirują nad trawnikiem, mój zakochany pies popiskuje z nosem przylepionym do szyby, a gimnazjaliści zrzucają kurtki i udają, że im gorąco. I nich tam sobie prószy śnieg, nich sobie przychodzi przymrozek i tak wiadomo, że już za parę chwil będzie PRAWDZIWA WIOSNA.

I zacznie się grzebanie w ziemi, kawka na ogródku, grille, rowery, spacery, wyjazdy. Wszystko to, co sprawia, że chce się żyć!

Kiedy tylko pokazuje się słońce, warto tak jak kot natychmiast ustawić się do niego przodem. Zamknąć na moment oczy, pozwolić żeby pod powiekami pojawiły się żółte i czerwone obrazy. Nieważne, czy jesteśmy na balkonie czy na ludnej ulicy. Trzeba łapać te promienie i rokoszować się nimi!

Kiedyś, gdy byłam z rodziną w Sztokholmie przyszły akurat ciepłe dni. I ci bladzi Szwedzi zaczęli wszędzie kłaść się na trawnikach i kocach. Widziałam nawet takie grupki na pasie zieleni pomiędzy jezdniami! I dobrze! Nie ma co czekać na weekend czy urlop! To z takich właśnie niezaplanowanych chwil rozkoszy składa się szczęście!

piątek, 4 marca 2016

Dekoracje ze starych książek

Moje Drogie. Jest mi bardzo miło, że post o dzięciołku poruszył tak wiele serc. Widzę, że wszystkie jesteśmy czułe na przyrodę. Dziękuję za porady dotyczące zabezpieczenia ptaszków przed rozbijaniem się o szybę. Doszłam do wniosku, że problemem może być to, że w tej szybie odbija się drzewo, które rośnie tuż za oknem i może one myślą, że lecą do lasu? Tak czy owak - coś z tym zrobię.

Dziś chciałam się z Wami podzielić moimi i nie tylko pomysłami na dekorowanie domu przy użyciu starych książek. Zachwycam się tymi starymi okładkami, pożółkłymi kartami i zapachem dziesięcioleci bibliotecznego kurzu. Dekoruję nimi dom starając się jednak zachować je w całości i sprawić, by cieszyły kolejne jeszcze pokolenia.







Natomiast poniżej zamieszczam wiele wspaniałych inspiracji z sieci, a konkretnie z Pinterest. Zobaczcie, jak wspaniale można wykorzystać stare książki. A może dorzucicie jakieś jeszcze pomysły?

Życzę Wam wspaniałego weekendu!



























środa, 2 marca 2016

Smutny początek dnia


Dziś rano syn zawołał mnie do pokoju. Odsłaniając okna zauważył piórka na szybie. "Mamo, ja nie chcę, żeby ptaki ginęły o moje okno" - powiedział. Jeszcze przez chwilę mieliśmy nadzieję, że to może tylko lekkie zderzenie z szybą, a ptaszysko jakoś z tego wyszło. Niestety, kiedy wyjrzeliśmy za okno ujrzeliśmy na murku poniżej ją - naszą panią dzięciołową!

Przez całą zimę była z nami. Przylatywała niemal codziennie i na spółkę z sikorkami objadała nas ze słoniny. Była dobrze wychowana, nie przeganiała sikorek tak jak to robią sroki, tylko wybierała takie miejsce, żeby biesiadować wspólnie z nimi.
Tak się cieszyliśmy, że jest coraz odważniejsza i że nie ucieka, kiedy zbliżaliśmy się do szyby by ją poobserwować.

Leży teraz na murku, zastygła w tym swoim pięknie. Małe pierzaste stworzonko, któremu ostatecznie bliskość człowieka nie wyszła na dobre!

Jeśli macie jakieś sposoby, żeby ptaki nie uderzały o szybę, błagam - podzielcie się!