czwartek, 19 listopada 2015

Czas na suszone hortensje


Tego roku sporo hortensji do ususzenia wpadło w moje ręce. Po pierwsze sama sporo suszyłam, bo moje krzaczki zaczęły w końcu ładnie kwitnąć. Potem dostałam wielkie naręcze od sąsiadki i w końcu bukiet od naszych przyjaciół, którzy przyszli z wizytą. Ci ostatni przynieśli nam takie piękne, szpiczaste. Rozparcelowałam ususzone kwiatostany i dwa z nich wylądowały na parapecie w pokoju córki, tuż za "kącikiem czytelniczym". Oto te cuda w zrobionym przeze mnie glinianym kubku:





5 komentarzy:

  1. Ja tez w tym roku mam bukiety hortensjowe, okrągłe i szpiczaste :))) Dodają mnóstwo uroku :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja nie mam żadnej ;/ buuu ,ale moze w przyszłym roku
    kubas swietny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie kwiaty to nie jest dobry pomysł. Nie mam do nich ręki. Moja siostra za to uwielbia rośliny.
    Suszonych kwiatów nie lubię za bardzo kojarzą mi się z kurzem...
    Pozdrawiam
    Randaksela
    Pudełko w piwnicy trochę handmade
    Zorza poranna trochę słów

    OdpowiedzUsuń
  4. Suszenie kwiatów - dawno już się tego nie robiło. Kiedyś ludzie byli bardziej skorzy do zachowywania w domu kwiatów na dłużej. Parapet od razu "rozkwitł", a i w domu nie jest tak zimowo i szaro. Można się zainspirować :)

    OdpowiedzUsuń